Mam pewien kompleks
Chyba mam kompleks. Nazwałbym go kompleksem babci Weatherwax (wykorzystany został w książce "Wyprawa czarownic" Terry'ego Pratchetta). Kompleks ten polega na... determinizmie? Niezmienności charakteru, ale też nadto trwałym jego samoustaleniu? Po prostu czasami chciałbym być tym drugim mną. Chociaż może słowo "chciałbym" jest tu nieodpowiednie. Zdarzają się sytuacje, gdy jakaś część ludzi dopuściłaby do głosu swoje alter ego... u mnie zdarzają się tylko przebłyski - w ciągu ostatnich kilku lat może ze trzy, cztery. Mam też świadomość, że to jest na dobrą sprawę i na dłuższą metę słuszne, właściwe, lepsze. Ale czy życie ma tylko na tym polegać? Czy każda jego chwila ma być osądzona przez trzy osoby? Przez osobę, którą jestem, którą byłem, i którą będę... decyduje demokratyczna większość głosów. Kompleks polega głównie na tym, że osoba, którą jestem, w decydujących momentach zawsze zostaje przegłosowana ("outnumbered despite the opponents of two"). Kończy się to tym, że postąpić mogę zgodnie ze zdaniem albo jednej, albo dwóch z trzech osób, w których jestem. Czy bóg też ma takie dylematy...? W każdym razie decyduje większość, a to, kim jestem w tej niepowtarzalnej chwili, traci na znaczeniu. Słusznym jest liczyć się z czasem i rozsądkiem, ale czy mniej słusznym jest liczyć się z samym sobą, i to sobą w tej unikatowej, aktualnej postaci? Czy w tym przypadku system demokratyczny jest na pewno tym właściwym? Kluczem jest świadoma odpowiedzialność, do której wygodnie jest nie dorosnąć. Ale co ma powiedzieć babcia Weatherwax, która dorosła prawie do wszystkiego (prawie, bo na przykład nie umie przegrywać)? Przecież wie, jak działają opowieści i jak działają spodnie czasu... Nie wiem. Szukam odpowiedzi na te wszystkie pytania. Ba, czasem je nawet znajduję, z tym, że w różnych sytuacjach one się po prostu różnią... A czasu zostało niewiele, bo tylko do końca zimy.
Miko, 2010-02-12
skomentuj (0)
Myśl nieuczesana A co, jeśli Bóg nie istnieje, jeśli to naprawdę ludzie stworzyli, wymyślili Boga? Sami pozbawili swoją egzystencję sensu. Zostali stworzeni na obraz i podobieństwo... wymysłu. Sami są zatem wymysłem. Ale skoro jednak są, w pewien sposób istnieją, to przecież cała ta niezręczna sytuacja musi się gdzieś rozgrywać, ktoś kiedyś musiał wymyślić ten wymysł. Istota ponad istoty, byt absolutny? Bóg? Interesujące, paradoksalne wręcz. Ludzie stworzyli Boga, który dzięki temu zaczął istnieć. No, może to akurat nie paradoks. Więc innymi słowami: to, że Bóg nie istnieje, świadczy o tym, że istnieje coś, zdolne do tak szalonych wymysłów - coś pełniące rolę Boga. Idąc dalej tym tropem, można dojść do wniosku, że coś jest nie tak, jak być powinno. Ludzie są wymysłem Boga, a nie odwrotnie. A właściwie odwrotnie też, bo przecież założenie jest takie, że pierwsze zdanie tego rozumowania jest mniej więcej prawdziwe. Co za tym idzie, Bóg wymyślił ludzi, którzy wymyślili Boga. Jest to dość skomplikowane, umysł ludzki raczej nie jest w stanie tego ogarnąć (pozostaje nadzieja, że umysł boski jest). Pewne jest natomiast to, że nie jest w stanie tego ogarnąć żaden procesor, żadna maszyna. Jaki z tego wniosek? Matrix nie istnieje!
Miko, 2009-07-28
skomentuj (1)
Nie palę.
Sobie w łeb.
Miko, 2009-04-20
skomentuj (0)
Jak tam prawko? Mam to gówno za sobą. Bo gówno zawsze trzeba mieć za sobą, panowe.
Miko, 2008-10-15
skomentuj (0)
Fryzjer w moim pawilonie
Niedaleko mojego bloku stoi pawilon pełen róznego rodzaju lokali. Sporo w nim zakładów fryzjerskich, salonów fryzur i gabinetów stylizacji włosów. W sąsiedztwie fryzjera, który regularnie manewruje mi ostrzami wokół głowy, znajduje się kantor, solarium z kartonową piaszczystą plażą, sklep z kartonowym Pudzianem, sprzedający proteiny i obcisłe gatki, i sklep z bronią - z kartonowym komandosem. Mój zakład fryzjerski, salon fryzur, gabinet stylizacji włosów, nie posiada, niestety, żadnej wymyślnej kartonowej formy artystycznej. Niemniej na brak klientów - chcących pozbyć się owocu miesięcy (lub tygodni) rozczesywania zadziorów, kędziorów, kogutów i cietrzewi owłosieńców - narzekać nie może.
Miko, 2008-10-11
skomentuj (1)
O nic nie chodzi
"Mam swoją łyżeczkę, wiesz?
Miko, 2008-10-08
skomentuj (0)
Nasza klasa
Siema, co tam słychać?
Miko, 2008-09-05
skomentuj (5)
Golgota Gwałtownie otwierasz drzwi do pubowego kibla. Znad zlewu ktoś spogląda na ciebie nieprzytomnym wzrokiem. I wtedy twój żołądek kurczy się po raz pierwszy, wyrzucając przez przełyk falę gorąca. Po chwili twojego odbicia nad zlewem już nie widać. Coś w twojej głowie każe ci jednak przejść parę kroków w stronę muszli klozetowej. To zadziwiające, myślisz nagle trzeźwo, właśnie upodabniam własną twarz do... dupy. „Gdyby nie te zęby...” Uśmiechasz się, sam nie wiesz, czemu. I wtedy twój żołądek kurczy się po raz drugi – niestety, nie zdążyłeś podnieść klapy. Kiedy byłeś tu poprzednio, zauważyłeś, że podłoga jest brudna – teraz nazwałbyś tamten brud mniejszym złem. W końcu, pchany niedorzecznym, wydawałoby się, poczuciem przyzwoitości, otwierasz klapę. Zdążasz zauważyć, że patrzysz właśnie na najczystsze miejsce w tym pomieszczeniu. I wtedy upadasz po raz trzeci. Z poczuciem wykonanego zadania osuwasz się na podłogę, mocząc ubranie piwem, które ci nie smakowało i rozsmarowując na nim frytki z nieobranych ziemniaków. Błędnik przestaje funkcjonować, ciało przestaje odczuwać. Po trzech dniach zmartwychwstał – to ostatnia twoja myśl.
Miko, 2008-08-24
skomentuj (2)
O filmach Widziałem kilka scen filmowych, gdzie jeden pan zabijał drugiego pana i mówił: "To nie będzie bolało". Nie widziałem żadnej sceny filmowej, gdzie lekarz na porodówce mówił do dziecka właśnie rozpoczynającego życie: "To nie będzie bolało".
Miko, 2008-07-08
skomentuj (1)
Też teoria Wynaleziono ostatnio superteleskop. Można nim spojrzeć naprawdę daleko. Naukowcy zabrali się za badania: Czy Wszechświat ma granicę? I spojrzeli naprawdę daleko. I wiecie co zobaczyli? Że Wszechświat ogranicza powierzchnia. Malowana w misie i serduszka. Ogarnęła ich klaustrofobia. Bo wszechświat umieszczony jest W pudełku. A co, Bóg nie mógł świata zrobić w prezencie?
Miko, 2008-07-08
skomentuj (2)
Milczenie Milczenie jest niesprawiedliwe Nawet, jeśli milczysz o wszystkim i nie sam Nawet, jeśli milczysz sam i o czymś konkretnym Bo milczysz przez niesprawiedliwość, o którą nie można obwiniać. milczysz przez szczerość, życie i szczerość życia. przez drugiego człowieka. siebie samego. Bo każde milczenie to grupowa samotność. każde milczenie jest pełne tego, co potrzebuje słów. milczenie pełne jest krzyku. w końcu staje się głośne. Bo milcząc, nie dojdziesz do słowa. milcząc, nie zrozumiesz w porę. nie dobierzesz właściwych słów. możesz liczyć na milczenie. Milczysz, bo nie masz już nic do powiedzenia. A to niesprawiedliwe.
Miko, 2008-06-25
skomentuj (1)
Dzień siódmy, czyli gratka dla wierzących pesymistów
Dzień pierwszy – Stworzenie światła i oddzielenie go od ciemności.
Miko, 2008-06-24
skomentuj (0)
Hm ![]() Bardziej istotny jest sam człowiek, czy te trzy przyciski?
Miko, 2008-04-26
skomentuj (0)
Jeszcze pożyjemy. Zobaczycie jeszcze, jak inni wstają, jakby ich prowadził taki sam Bóg.
Miko, 2008-03-30
skomentuj (1)
Północ.
Bywa, że naczytam się wierszy, nasłucham muzyki, narozmyślam w drodze do domu. I chcę coś napisać, a kiedy mam na to czas, już jest za późno - północ, spać mi, a nie w okno patrzeć.
Miko, 2008-02-26
skomentuj (0)
"I held your hand through all of these..." ...miesiące - jeśli mówić o czasie; ...słowa - jeśli mówić o tym, co ważne; ...rękawiczki - jeśli mówić o tym, co codzienne; ...łzy - jeśli mówić o tym, co piękne. http://say.expressivo.com/kUX396ZP
Miko, 2008-01-06
skomentuj (1)
Ich denke, also bin ich. Ich fuhle, also was? Ich hat zu Połowinken Party gegangen, also das Wypracowanien schrebie ich. Czy jakoś tak. Ale nie, nie mam tego w dupie. Jest 23:55, nie lubie niemieckiego, nie umiem niemieckiego, chce mi sie spać. Ale zależy mi na zwei, czy drei, więc piszę to wypracowanie. Nie jest tak, że nie obchodzi mnie moje życie, to co się w nim dzieje, to, co mnie dotyczy. Obchodzi mnie wiele, zajmuje mnie wszystko, zależy mi na znacznej częsci. Nie zależy mi na 4 z historii. Nie chce 2 z historii. Nie mam historii w dupie*, ale też nie wiążę z nią przyszłości, więc nie spędzam z nią wieczorów**. Nie jest tak, ze mam wszystko oprócz Programowania w dupie, bo tylko z programowaniem wiążę przyszłość. Programowanie jest oczywiście na pierwszym miejscu (listy rzeczy powiązanych, ogólnie mówiąc, z edukacją - do uczuć, mam nadzieję, zaraz dojdę). Ale cała reszta nie jest na ostatnim. Miejsc jest dużo, nie dwa, wszystko jest poukładane. Nie jestem całokowicie obojętny na wszystko. Nie jestem całkowicie pozbawiony uczuć. Czuję. Nie wiem, czy czuję inaczej, niż inni, czy w ogóle czuję, czy myślę, że czuję. Ale czuję tak, jak umiem. Teraz czuję bardziej, niż pół roku temu, choć dalej nie wiem, czy są to pełnoprawne uczucia, czy tylko namiastki. Ale nie jestem (albo prawie nie jestem, albo nie chcę być) zimny, obojętny. Może tylko zbyt spokojny. Jak by nie było... Kocham. Kocham na pewno. * [prymitywizm] mówiąc naukowo, właściwie mam - historię ostatnich godzin [/prymitywizm] ** z Tobą, Czytelniczko moja, jest odwrotnie
Miko, 2007-11-29
skomentuj (1)
W ogóle. (notka bardziej sobie) I coś chcesz. I nie ma czasu. A tu fizyka, a tu niemiecki. A tu biologia-historia-chemia-geografia-gówno-w-zawodzie-się-nie-przyda-(w-życiu-może-ale-kto-myśli-o-życiu). Matma też się nie przyda zresztą. A robić masz robić. I nie ma czasu. A trzeba być ogólniewyszktałconym. I chce się być, ale nie chce się ogólniekształcić. I co na to? Na to nic na to, nie myśleć, lepiej robić. Więc nie myśleć. Iść ogólniekształcić się o nizinach (żeby tylko) na Ziemi. A jak człowiek na Marsa poleci, to będzie 2 razy więcej geografii. I tyle. I nie ma czasu.
Miko, 2007-10-22
skomentuj (2)
Już cztery, czy dopiero cztery? "Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? (...) Ile listów, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór żeby powstać, i znów iść, i dojśc do celu. Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń? Ile chlebów rozkrajanych? Pocałunków? Schodów? Książek? (...) Oczy Twe jak piękne świece, a w sercu źródło promienia. Więc ja chciałbym Twoje serce ocalić od zapomnienia. (...) A Tyś lot i górność chmur, blask wody i kamienia. Chciałbym oczu Twoich chmurność ocalić od zapomnienia." Gałczyński. Ale teraz także i ja. Ciągłe szczęście niegasnące: radość wspólnego istnienia. Chciałbym te cztery miesiące ocalić od zapomnienia.
Miko, 2007-10-03
skomentuj (1)
Ja, Ty i Rzeka Biała My: Ja, Ty i Rzeka Biała Znaczy tam zaraz Biała zielona właściwie szara miejscami Znaczy tam zaraz Rzeka rzeka właściwie rzeka? rzeka płynie już chyba bardziej jakieś mocno wąskie jezioro nieważne Ważne, że ja i Ty - z przystanku, czekając na setkę... Heh, wcześniej pisałem o miłości - teraz piszę z miłości.
Miko, 2007-09-14
skomentuj (2)
|
|
|